Agua de Beber, tak sie nazywa szkola capueiry założona w saragossie przez Branco. Poznałysmy go przypadkiem, jak chyba wszystkich podczas swieta del Pilar. Potem dlugo dlugo nie widzialysmy i spotkalysmy go po miesiacu. Zaczelismy rozmawiac o wszystkim, a w zasadzie ja (bom gadula) i postanowilam sie wybrac na zajecia. Po prawdzie to chyba nie jestem stworzona do tego sportu (nie mam ruchow kobiety z poludniowej ameryki) ale przynajmniej przyjemnie sie oglada. Ponizej kilka zdjec z wystepow przy Aljaferii (zamek w saragossie), kilka z La Iglesia (dyskoteka a raczej wiekszy bar gdzie są brazylijskie czwartki), i kilka z wigilijnej kolacji w wydaniu brazylijsko-hiszpanskim. Ten w czerwonej koszulce to Branco, czarny chlopaczyna to Joseph (Congo - w capueira kazdy dostaje nowe imie), u ktorego byla wigilijna impreza. Dziewczyny z serbii a reszta sypatyczni ludzie z ameryki poludniowej albo hiszpanii... Jak pocwicze z dziesiec lat to moze mi sie uda zrobic jakies marniutkie salto.. poczekamy zobaczymy.
In Zaragoza there is one school of cauperia. It name is Agua de Beber. Maby you want to start to practice it? They have classes on mondays on university - in campus pedro de cerbuna, other days? i forgot:) but u can call:) You can see some photos from exhibition in front of one bar, some from exhibition in La Iglesia and few photos from Xmass dinner. But sorry, i am very bad photograph (i had to tell it once more)