Bylysmy, a co poszlysmy na koncert Ice-cube i Doble v. Uf, jak kupilysmy bilety juz bylysmy zajarane, nasz najwiekszy skarb w domu i sprawdzanie co piec minut czy jeszcze tam sa. Raz w zyciu mozna sie wybrac. Umowilysmy sie z francuzami o czwartej (bo koncerty od piatej), wykonalysmy jednego drinka (wersja cenzurowana) i w droge. Koncert byl troche za miastem, trzeba bylo pojsc na przystanek i pol godzinki w autobusie. A na miejscu 10 000 ludzi, czy tam pietnascie, w kazdym razie ciezko bylo zliczyc. Koncert byl naprawde w porzadku. Najpierw R de Rumba pokazal co potrafi. Potem Ice Cube dal swoj show. To juz chyba nie jest raper tylko aktor. Wszystko dopracowane wszystko dokladne, od spodni w kancik i perfekcyjnie wypracowanej bluzki, zegarka na ktory musialabym pracowac przez kolejne trzydziesci lat az po kazde slowo ktore mowil. Chociarz zapomnial gdzie ma koncert - ale to nic, hiszpanie nie rozumieja angielskiego:) Ice Cube byl tylko supportem dla Doble V, ktorzy wydali niedawno kolejna plyte. Jest to pierwszy hiphopowy krazek, ktory od premiery byl najlepiej sprzedajaca sie plyta w calej hiszpanii. A chlopaki naprawde przyjemni i normalni. Byli bardziej zajarani tym ze ktos z Polski obczaja ich muzyke niz ja ze z nimi rozmawiam. Bylysmy w pierwszym rzedzie, zrobilysmy klika zdjec ale marny ze mnie fotograf. Ponizej nasze dzielo...
We went on this concert with Jef and Faraksen, but it was so many people inside that we lose each other very fast. Anyway, party was good, I can not say that no. At first Ice Cube gave a good show (he is not raper anymore, he is an actor). Anyway. He wanted everybody to scream to him FUCK YOU ICE CUBE. Ok, he wanted he had it. Strange habbits from the USA :) After Ice Cube there was Doble V. It was a greate concert. They were lansing their new CD. Everybody were screeming and scanding name of the band. Few pictures below, but of course, i am a bad photograph.











